football insider — wiadomości piłkarskie z Ekstraklasy

Kalendarium 2026-10-04

Nasz komentarz

Głos z trybun mówi dziś spokojnie: to był dzień ludzi i liczb, a nie wielkich deklaracji – i właśnie dlatego warto go poukładać uczciwie, punkt po punkcie. Zaczynamy od urodzin, które nie są wcale marginesem. Janusz Studziński kończy 60 lat i ma w barwach Pogoni 202 mecze ligowe oraz 10 goli z ośmiu sezonów w latach 1989–1997, w tym 116 występów i 6 bramek w ekstraklasie, a po Szczecinie grał jeszcze w klubach Pomorza Środkowego. Zestawcie to z tym, o czym mówiliśmy dwa dni temu przy Marku Leśniaku – i z tym, co w piątek uderzyło nas w oczy przy brązowej kadrze 2020–2022, z której został dziś w klubie tylko Kamil Grosicki. Leśniak i Studziński to dowód, że Pogoń przez dekady potrafiła zatrzymywać u siebie ludzi na długo i budować wokół nich tożsamość. Tamta drużyna miała 35 nazwisk i dwa medale, ale bez ciągłości – i dlatego rozsypała się w jedno okno. Wniosek z trybun jest prosty i nie jest to sentyment: ciągłość jest taktyką, nie ozdobą. Drugi wątek to Paul Mukairu, czyli dokładnie to, czego szukamy w tym zespole. 14 odbiorów po dziewięciu kolejkach, ósme miejsce w całej lidze i pierwsze wśród ofensywnych zawodników Pogoni – do tego 2 asysty, 5 dogodnych sytuacji, 6 celnych strzałów i xG 2,46. Skrzydłowy, który najpierw pressuje, a potem atakuje, to nie przypadek, tylko profil, o którym pisaliśmy przy okazji najniższego posiadania w lidze (41,8 proc.) i najmniejszej liczby straconych goli (6 w 8 meczach). Jeśli drużyna Garcii broni całym blokiem, to pressujący skrzydłowy jest jej pierwszym mechanizmem, a nie ostatnim dodatkiem. Mukairu to ta robota u podstaw, którą chwaliliśmy przy skautingu Zygonia i rezerwach stawiających na młodzież. Trzeci wątek boli, bo żeńska Pogoń przegrała u siebie z Rekordem Bielsko-Biała 1:2, tracąc decydującego gola w doliczonym czasie gry – prowadzenie dała Laura Zemberyova w 11. minucie, wyrównała Katarzyna Jaszek, a Agnieszka Glinka rozstrzygnęła już po 90. minucie. Rozsądek nie każe tu szukać winnych po nazwiskach: punktów zabrakło o dwie minuty koncentracji, i to jest jedyna diagnoza, jakiej potrzebuje ten zespół. Dobrze, że mecz był dostępny na żywo w PZPN+ od 11:50 i w powtórce – Orlen Ekstraliga kobiet potrzebuje transmisji nie mniej niż wyniku, bo bez widza w kadrze nie ma presji na rozwój. Nasze dziewczyny zasługują na trybuny tak samo jak pierwsza drużyna, i to jest nasza rola, żeby tam być. I na koniec Jordi Sánchez. 8 goli, 9 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej, najlepsze xG w lidze (5,50) i najwięcej dogodnych sytuacji (13) – do tego przewrotka w Gliwicach z Piastem, wybrana golem września w Ekstraklasie. Głos Rozsądku dopowie jednak to, co widać w cyfrach: sześć z ośmiu ligowych goli Hiszpan strzelił jeszcze w Wiśle Kraków, a w barwach Pogoni trafiał w debiucie z Wieczystą i właśnie przeciw Piastowi. To znaczy dwoje – napastnika klasy potwierdzonej mamy naprawdę, ale dorobek w granatowo-bordowym trykocie dopiero się buduje. Nie przenośmy więc na Sáncheza presji „całej ofensywy”, bo od tego są asysty i press Mukairu, i nie traktujmy wrześniowego wyróżnienia jak zdobytego trofeum. Nagroda nie zastępuje punktów – tak samo, jak 200 meczów Studzińskiego nie zastąpi dzisiejszego planu na okno transferowe i kontraktowe. Bilans dnia jest więc jasny: jubileusz człowieka, który dał Pogoni osiem lat i 202 mecze, licznik Mukairu pokazujący, że nowa Pogoń ma kręgosłup w pressingu, gorzka lekcja koncentracji w Ekstralidze kobiet i lider strzelców, którego dorobek trzeba jeszcze przepisać na nasze barwy. Zero wielkich słów, dużo konkretów – dokładnie tak, jak rośnie Pogoń. #ŁączyNasPogoń

Archiwum