football insider — wiadomości piłkarskie z Ekstraklasy

Kalendarium 2026-09-20

Nasz komentarz

No i stało się dokładnie to, o co prosiliśmy w piątkowym Głosie z Trybun: dyscyplina w środku pola, głowa zamiast rąk w polu karnym i zero dyskusji z arbitrem. Pojechaliśmy do Gliwic, gdzie Piast miał cztery zwycięstwa i remis w pięciu meczach oraz cztery kolejne czyste konta, a wróciliśmy z trzema punktami po wygranej 2:1. I nie mówmy, że to przypadek – to jest właśnie ten charakter, o którym pisaliśmy przy okazji apelu prezesa Haditaghiego o reformę sędziowania. Zamiast liczyć na sprzyjające gwizdki, zagraliśmy tak, że decyzje arbitrów nie miały znaczenia. Nowe rozwiązanie taktyczne Daniela Myśliwca, o którym mówił przed meczem, nie zdążyło zadziałać – bo dobra drużyna wygrywa także wtedy, gdy nie gra na swoim najwyższym poziomie. Dokładnie tak, jak napisał dziś nasz prezes. Zacznijmy od gola, który przejdzie do historii tej rundy. Przewrotka Jordiego Sancheza w 26. minucie to nie tylko ósme trafienie w sezonie, ale i czysta jakość, za którą płaci się bilet. Hiszpan strzela, Hiszpan bierze na siebie ciężar, a przy tym – co ważne – umie zakończyć wątek cieszyńskiej przepychanki z Alanem Urygą. Rozmowa jak dorosły mężczyzna i deklaracja, że celebracja nie była wymierzona w Wisłę, to właściwa postawa. Nie odpowiadajmy zaczepką na zaczepkę, nie karmmy portali – odpowiedzieliśmy już w Gliwicach na boisku, i to jest jedyna odpowiedź, która się liczy. A zwycięski gol Churlinova po asyście Mukairu to potwierdzenie, że mamy głębię składu i że zmiany wchodzą na boisko z konkretem. Cieszy też forma stołu. Dziś dowiedzieliśmy się, że Korona Kielce, nasz najbliższy rywal, nie próżnuje – Paweł Golański w 48 godzin zamknął transfer Michaela Ameyawa z Rakowa, zawodnika z 131 meczami w Ekstraklasie, 16 golami i 15 asystami. To żadne straszydło, ale też żadna przystawka – kielecki klub buduje zespół z sensem i to jest dobry sygnał, że liga robi się coraz mocniejsza. Nie lekceważmy ich, ale też nie panikujmy: 15 punktów i siedem do lidera z Górnika to dystans, który da się zniwelować, jeśli utrzymamy tę koncentrację. I mądrze rozłóżmy obciążenia, bo Churlinov, Cojocaru i Wojciechowski wrócą ze zgrupowań kadry z ciężkimi nogami. Nad tabelą wciąż jedna sprawa, która nie może poczekać. Do charytatywnego meczu z Udinese dla Roberta Dymkowskiego zostało sześć dni, a Daniel Trzepacz znów apeluje, byśmy wypełnili Twardowskiego. „Wszyscy na Pogoń!”, „Gramy dla Dymka!” – to nie slogany, to wezwanie do roboty. Mówiliśmy o tym tydzień temu i powtórzymy: 26 września nie gramy o punkty, gramy o człowieka, który przez lata dawał tej społeczności wszystko. Jeśli nie potrafimy solidarnie zapełnić stadionu, to wszystkie nasze słowa o wspólnocie będą puste. Zrobiliśmy swoje na boisku w Gliwicach – zróbmy swoje na trybunach szóstego dnia z rzędu, gdy liczy się coś więcej niż tabela. Na koniec z przymrużeniem oka: „Oficjalny Fan Club Oscara Garcii w Polsce” Daniela Trzepacza to sympatyczny żart, ale pod nim kryje się prawda – sztab, który potrafi wygrywać w Gliwicach, zasługuje na uznanie, dopóki wyniki idą w parze z grą i rozwojem zespołu. Nie popadajmy przy tym w euforię po jednym zwycięstwie – przed nami Korona, potem kolejne wyjazdy, a szeroka kadra zaczyna się od rezerw, które wróciły na zwycięską ścieżkę. Róbmy swoje, punkt po punkcie, mecz po meczu. #ŁączyNasPogoń

Archiwum